piątek, 19 czerwca 2015

Rozdział 14 ,,Proszę, wróć do nas..." CZ.2

Bella

Rzucił sai w Rachel. Ostrza wbiły się w sukienkę, przybijając ją do ściany. Ja wycelowałam swoim wakizashi między nogi dziewczyny. Hawk podszedł do niej ze swoją kataną, ale Raven była szybsza, wyciągnęła sai z ścian i wbiła je w ramiona brata. Łzy stanęły mi w oczach. Ale to nie jest moja Rachel! Wyciągnęła też mój wakizashi i rzuciła nim we mnie. Stworzyłam tarczę, a w tym czasie Bestia zmienił się w lwa i zaatakował przyjaciółkę pazurami. Podbiegłam do niebieskookiego, rozerwałam rękawy jego kimona i zawiązałam je na ranach tworząc prowizoryczne bandaże. Zielony atakował Rachel pod postacią triceratopsa. Pogłaskałam Hawka po jego długich włosach i spojrzałam na walkę tytanów. Bestia atakował ja łbem, ale dziewczyna sprawnie się broniła tarczami i unikami. Rzuciłam w Raven wielką, pół metrową, lodową kulą. Przy mroczyło ją trochę ale szybko się pozbierała. Bestia atakował ja obecnie jako mamut.
-Sami nie damy sobie rady...- pomysł... Złapałam za medalion na mojej szyi i wypowiedziałam zaklęcie. Wielka wilczyca pojawiła się tuż koło mojego boku. Wskazałam na fioletowowłosą która właśnie rzuciła Bestia o ziemie i powiedziałam prawie że płacząc: -Atakuj...Rachel-  wilk bez chwili zastanowienia spełnił mój rozkaz i rzucił się na Raven powalając ją na ziemię, unieruchamiając jej ręce. Dziewczyna walczyła z Poli, a ja w tym czasie podeszłam do zielonego. -Wszystko dobrze Bestio?- położyłam mu dłoń na ramieniu. 
-Tak spoko...- w tym momencie dostałam czymś w plecy i upadłam. Zobaczyłam ciemne plamki które zaczęły zalewać cały obraz.

Bestia

Raven rzuciła w Bellę stoliczkiem, a ta upadła tracąc przytomność. Nie wytrzymałem. Zmieniłem się w bestie. Rzuciłem się na dziewczynę, a Polaris została przy Yuki. Złapałem ją łapa w tali. Próbowała się wyrwać lecz była za słaba na mnie. Zaryczałem jej w twarz i rzuciłem nią o ścianę. Uderzyła o nią plecami i spadła na ziemię. Podniosła się na rękach i wzniosła w powietrze. 
-Zła bestia!- wystrzeliła we mnie swoją mocą, lecz ja odskoczyłem na bok, a potem do przodu na nią, jednak ona była szybsza i wzniosła się wyżej. Zmieniłem się w człowieka i krzyknąłem do dziewczyny. 
-Raven uspokój się! Popatrz co zrobiłaś! To są twoi przyjaciele! Ja jestem twoim przyjacielem!
 Nagle dziewczyna opuściła ręce do dołu i spojrzała na mnie. Zamrugała kilka razy oczami i spojrzała na swoje dłonie.
-Ja...- nie dokończyła. Zaczęła spadać. Szybko podbiegłem i złapałem ją. Miała zamknięte oczy i porwaną sukienkę na której widniały ślady krwi. Cała była w zadrapaniach i miejscach gdzie pewnie jutro zrobią się siniaki. Jej wcześniej starannie ułożony kok był teraz porozwalany, a pojedyncze kosmyki leżały na jej twarzy. Spojrzałem na pokój, który był porozwalany w drobny mak. Czarne łóżko było roztrzaskane, a materac i poduszki rozdarte, szafa nie miała drzwi i opierała się o ścianę. Kanapa miała ślady pazurów i była wywalona do góry nogami, a puch z jasno różowych poduszek walał się w szkle z lustra i drewnie z mebli. Spojrzałem na dziewczynę która miałem w ramionach i pocałowałem ja w czoło.


Raven

W ciemności słyszałam krzyki. Krzyki były tytanów, Korbiera, ale i też Belli i... mojego brata. Słyszałam też moje krzyki, ale to nie mogłam być ja... Całe ciało mnie bolało, a w niektórych miejscach pojawiały się rany z których płynęła krew. W ciemności widziałam małe, słabe, pojedyńcze światełka, które gasły równie szybko jak się pojawiały... Prośba. Rozpoznałam cichy głos Bestii. ,, Raven uspokój się... Popatrz co zrobiłaś... To są twoi przyjaciele... Ja jestem twoim przyjacielem...". Słyszałam go jak przez mgłę. Cicho, nie wyraźnie. Cała ciemność zniknęła, a pierwsza co zobaczyłam to Garfield stojący w moim zniszczonym pokoju. To byłam ja? To przecież niemożliwe! Spojrzałam na swoje ręce.
-Ja...- nie dokończyłam. Zaczęłam spadać, a oczy zamknęły mi się w locie. Byłam wykończona, obolała. Bolały mnie plecy, nogi i ręce na których były rany po pazurach. Ktoś mnie złapał. Zapewne bestia. Byłam wykończona. Straciłam przytomność.


Starfire

Kiedy Raven straciła przytomność, bańka w której byłam zniknęła. Podbiegłam do Nightwinga, Hawka, Cyborga i Belli. Byli nieprzytomni, ale w złym stanie. Zobaczyłam Korbiera leżącego pod ścianą. Podeszłam do niego ni pomogłam wstać.
-Co z Raven?- zachwiał się i rozejrzał się po pokoju. Jęknął i podszedł do Hawka. Uklęknął przy nim, a swoją laską przejechał po ranach chłopaka. Następnie uczynił to samo z Dickiem, Victorem i Bellą.
-Połóżmy naszą przyjaciółkę w moim pokoju.- powiedziałam i wzięłam od Bestii dziewczynę. Poleciałam szybko do odpowiedniego miejsca i położyłam ja na łóżku. Chwilę po mnie zjawił się Korbier i Garfield.
-Jest przemęczona. Użyła dużo mocy i musi się zregenerować. Za 3 godziny będzie jak nowo narodzona.
-Dobrze...pomóżmy reszcie.- razem z szatynem skinęliśmy głowami i wróciliśmy do miejsca walki. 
 Kiedy wszyscy tytani i Bella razem z Hawkiem byli w swoich pokojach Korbier zajął się Bestią. Dzięki niemu byliśmy wyleczeni. 
-Połóżcie się, musicie odpoczywać.
-Dziękujemy. Dlaczego nigdy nic o tobie nie słyszeliśmy?- zapytałam.
-Raven, nie lubi gdy ktoś uważa, że jest bezsilna. Zawsze powtarzała mi że mnie nie potrzebuje i poradzi sobie sama, ale nasze kontakty były dobre. 
-Rozumiem. Dziękujemy.- Korbier się uśmiechnął i zszedł na dół.
-Cieszę się że nic ci nie jest Bestio.- uśmiechnęłam się do przyjaciela i poszłam do pokoju. Spojrzałam na dziewczynę leżącą na łóżku. -Odpoczywaj przyjaciółko- powiedziałam cicho do leżącej dziewczyny i poszłam do łazienki. Nalałam do baseniku płyn o zapachu truskawki i zanurzyłam się w wodzie. Umyłam się z krwi i brudu. Położyłam głowę na krawędzi i westchnęłam głęboko. Chwilę tak poleżałam i zaczęłam myć włosy. Kiedy skończyłam, wytarłam się i ubrałam czyste rzeczy. Wyszłam z łazienki, położyłam się koło dziewczyny i zasnęłam.

Raven

 Kiedy się obudziłam byłam w jednym z pokoi gościnnych. Nie dziwie im się że zanieśli mnie do Gwiazdeczki, mój pokój wygląda jakby przeszło po nim tornado, stado słoni, a do tego, mieszkał tam przez miesiąc Garfield. Wstałam delikatnie z łóżka na którym wciąż spała ruda i poszłam do resztek mojego pokoju. Nie czułam aż tak wielkiego bólu, miałam coś jak zakwasy. Kiedy przekroczyła próg pokoju zobaczyłam skrzaty, które naprawiał cały pokój. Uśmiechnęłam się delikatnie i podeszłam do Pieguska.
-Dziękuje, ale wiesz że mogłam to naprawić mocą?- zapytałam i zajrzałam do szafy. Jeszcze nie miała wystawionych drzwi, więc wybrałam pierwszą lepsza kieckę z brzegu.
-Piegusek dobrze wie, ale Piegusek nie chciał jeszcze bardziej wysilać panienki.
-Arella ci powiedziała, że trzeba tu posprzątać?- spytałam i zaczęłam szukać czarnych szpilek.
-Cóż...nie...panienka Bella i panicz Korbier poprosili skrzaty o naprawę panienki pokoju.- powiedział cicho.
-Czy moja matka wie o tym co się tu stało?- mocno zacisnęłam pięści na materiale sukienki i spojrzałam na skrzata.
-Nie panienko, nie wie.
 Przytaknęłam głową i poszłam do łazienki. Nalałam jagodowego płynu do kąpieli i poczekałam aż zrobi się piana i zrzuciłam z siebie sukienkę, którą śmiało mogę już wyrzucić. Zanurzyłam się w wodzie na lini piersi i obmyłam się dokładnie. Umyłam włosy i usiadłam na delikatnym schodki który tam jest. Przymknęłam powieki i rozkoszowałam się ciszą, spokojem i gorącą wodą o zapachu jagód. Musiałam się zrelaksować. Bałam się. Cholernie się bałam, że nasz plan nie wyparli i skończę jako żona tego idioty. Bałam się też tego co czuję do Garfielda. Ja... Sama nie wiedziałam, ale ... 
 Trzask.
Gwałtownie się odwracam w stronę drzwi od łazienki i patrzę jak Bestia nagle nieruchomieje, a na jego policzkach pojawiają się rumieńce.
-Co ty tu do kurwy nędzy robisz?- krzyczę szepcząc. 
-Ja...Em...Bo...- jąkał się, a na jego twarzy znów pojawiły się rumieńce, zresztą nie tylko u niego. Policzki mnie piekły żywym ogniem. Jedną rękę trzymałam tak by zasłonić swoje piersi, a druga wskazałam drzwi.
-Wynoś mi się z tąd! Ale już!- przeniosłam wzrok na moje odbicie w tafli wody. Miałam dwa wielkie, czerwone rumieńce, które mocno kontrastowały się z moją bladą, alabastrową cerą. Chłopak wyszedł z mojej łazienki, a ja odetchnęłam z ulgą. 

Bestia

 O Boże, Jezu, Maryjo i wszystkie świętości jakie są! Ona mnie już totalnie zabije! Ale...ładnie jej w rumieńcach....Stop! Co ja pieprze?! Ona mnie wypatroszy, później ożywi, ale tylko po to, by móc mnie znów zabić w bolesnych torturach! W co ja się wpakowałem?! W ogóle po co ja tam szedłem?! Nie wiem sam! Jestem takim idiotą! Po wyjściu z łazienki, poszedłem do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżku i myślałem. Nie powiem, że nie chciałbym znów zobaczyć takiej Raven, ale gdyby woda nie... Co ja pieprze?! Zły tok myślenia! Boże, co ta dziewczyna ze mną robi?! Nie powinienem tak myśleć! Przekręciłem się na brzuch i schowałem twarz w poduszce. 
-Co ja kurwa zrobiłem...
-A co zrobiłeś?- usłyszałem głos Cyborga i odwróciłem się do niego.
-Stary...jestem największym idiota świata...nie kosmosu. Wlazłem Raven do łazienki...
-I...?-ciągnął.
-Kapała się...- powiedziałem i poczułem jak policzki mnie pieką.
-Oho ho... Stary...kupię ci ładną wiązankę.- powiedział i poklepał mnie po ramieniu.
-Cyborg! Ja tu serio mówię!- zerwałem się do siadu i spojrzałem gniew nie na przyjaciela.
-Ja też. Słuchaj jeśli przeżyjesz to, to będzie cud.
-Ty to wiesz jak podnieść człowieka na duchu...- wymamrotałem i znów się położyłem.-Jest jeszcze gorzej...
-Przykro mi, że mówię prawdę.- powiedział i także położył się obok mnie.
-Sorry Cybuś, ale jestem strasznie zdenerwowany...- wymamrotałem i zamknąłem oczy.
-Bracie, rozumiem cię...Jesteś krok od śmierci...
-Garfield! Mark! Logan! Ty wredny, zielony gnomie!- do pokoju wparowała Raven, już ubrana. Bogu dzięki...
-Tak Raven...?- spytałem piskliwym głosem.
-To może ja już pójdę?- powiedział Cyborg i wyszedł z pokoju.
-Zdrajca.- mruknąłem pod nosem. Fioletowo włosa zbliżała się do mnie powoli, przez co przełknąłem ślinę. Dziewczyna odwróciła się do mnie plecami i rzuciła na pokój jakieś zaklęcie. Wzięła głęboki oddech i ...
-Co ty sobie myślałeś?!- krzyknęła odwracając się do mnie. Cofnąłem się o krok i zagryzłem wargę.
-Przepraszam?- powiedziałem cicho.
-,,Przepraszam"? Człowieku wlazłeś mi do łazienki!
-Na swoją obronę powiem, że nie wiedziałem, że tam jesteś.- powiedziałem spokojnie. I wyprostowałem się trochę. Spojrzałem na jej usta. Były blade, jakby porcelanowe, ale lekko błyszczały. Chciałem ją znów pocałować. Znów poczuć jej wargi na swoich i zatopić się w nich. Mieć ją blisko siebie i nie puszczać. A teraz, stoi i patrzy na mnie, najprawdopodobniej czekając na moją odpowiedź... Zaraz co? 
-Słuchasz ty mnie w ogóle?!- krzyknęła.
-Ee... Tak?- powiedziałem i uśmiechnąłem się głupio. Dziewczyna warknęła, wyprostowała się i zaczęła głęboko oddychać...

______________________________________________________
 Więc tak, bardzo przepraszam za tak długi czas oczekiwania. Miałam ciężkie dni, a kiedy myślałam, że mam najlepszy dzień ever, bo włosy mi się układały, miałam czas na śniadanie,  kawa nie była tak gorąca, a bluzka mnie nie upinała na piersiach to....BUM! Nie ma 1/4 rozdziału. Dlatego właśnie rozdział jest krótszy niż był, a przegapiłam przez niego biologię, matmę i kilka przerw... Był serio długi :""(. No nic, jeszcze raz bardzo was przepraszam. Do napisania :)

Lily♥



środa, 3 czerwca 2015

Rozdział 13 ,,Proszę, wróć do nas..." CZ.1

Bella

Cyborg atakował z działka, a Bestia zmienił się w goryla. Zwierzę okładało Draco pięściami, Dick rzucił w niego swoim sprzętem, a Gwiazdka pociskami. Gdy moje dłonie jako tako nadawały się do użytku, zaatakowałam chłopaka lodowymi gwiazdkami. Jedna wbiła mu się w ramie, ale bardzo szybko się rozpuściła. Unikałam kontaktu z jego kulami ognia. Moje ciało jest przystosowane do zimna, temperatura powyżej 10° parzy mnie jak przegotowana woda człowieka.... Mam pomysł! Rękę przystawiłam do boku pasa i wykonałam nią ostry, półkolisty ruch do góry. W całym pokoju zaczął padać gruby śnieg, temperatura spadła o kilkadziesiąt stopni. Obecnie było bodajże -5°, a temperatura co jakiś czas spadała.  Draco powoli siniał, oczy z czerwonych robiły się czarne, a ręce mu się trzęsły. Knight nie znosi zimna, a ja ciepła. Wcześniej w jego pokoju było ok. 30-40°. Ja rosłam w siłę, a on słabł.
-Mówiłam że wygram.- powiedziałem z kpiną. Chłopak spojrzał na mnie z dołu.-Co zrobiłeś Raven?
-Sama się przekonaj...- odpowiedział i zniknął w kłębie czarnego dymu, po pokoju rozniósł się zapach siarki.
-,,Sama się przekonaj..."- co on takiego miał na myśli? Przecież...O...O!-Kurwa- zaklęłam i pobiegłam do pokoju fioletowowłosej, której aura jest obecnie biała.

Raven

Widziałam ciemność. Nie bałam się jej. Ona zawsze mi towarzyszyła. Kiedy medytuje widzę ją, wierną towarzyszkę, która otula mnie swymi ramionami i pozwala zatracić się w błogim odpoczynku. Ta ciemność, była inna. Wysysała moją energię, trzymała na dystans. Czułam ból głowy. Jakby kilka igiełek wbijało mi się w skronie. Nogi mi zdrętwiały, a ręce były jak z ołowiu. Ostatnie co pamiętam to jak szłam spać. Teraz jestem tu, nic nie widzę, trzymana na dystans, przez ciemność, która kiedyś była mi bliska. ,,Rachel? Słyszysz mnie?". Usłyszałam delikatny głos Belli, przez który ból się powiększał. Upadłam na kolana i złapałam głowę w ręce.
-Cholera. Boli!- krzyknęłam. Nie dostałam odpowiedzi. Nic już nie słyszałam. Widziałam tylko ciemność. Kiedy ból minął, położyłam się na ziemi i oddychałam ciężko. Poczułam zimno. Lekkie zimno, takie znajome. Chłód, który był delikatny i łaskotał. Z ciemności zaczął spadać śnieg. Piękne, idealne, duże płatki śniegu, które połyskiwały swoim światłem.

Bestia

-,,Sama się przekonaj..."- gdy Bella powtórzyła słowa Knighta przeklęła i wybiegła z pokoju. Zmieniłem się w konia, wziąłem na grzbiet Dicka i z resztą tytanów pobiegliśmy za blondynką. Jak burza wpadła do pokoju przyjaciółki. Zastaliśmy tam widok co najmniej dziwny. Raven i Korbier walczyli. To znaczy dziewczyna walczyła. Strażnik robił uniki i próbował rozmawiać z przyjaciółką, której oczy były czerwone.
-Raven, ja wiem, że czasem między nami było źle, no ale żeby aż tak?- zrobił kilka uników. Odskoczył ale na ofiarę poszło biedne krzesło.- Raven! Niszczysz pokój!- powiedział i wzleciał pod postacią kruka do góry. Kruk zakraczał kilka razy, a Raven wkurzona objęła mocą łóżko które rzuciła w jego stronę.
-Przestań! Przestań, mówię!- krzyczała.
-Rae, proszę, uspokój się.- powiedziała łagodnie blondynka. -Zaraz tu będzie Hawk.- Raven rzuciła w przyjaciółkę książką i jakimiś fiolkami. Niebiesko oka szybko zrobiła tarczę którą wszystkich schowała. Szkło pękło z powodu zderzenia się z lodem. Pomarańczowy, zielony i biały dym wzniósł się do góry.
-Jaki plan?- zapytał Cyborg przywódcę.

-Nie mam pojęcia...- powiedział i złapał się za włosy. 
-Trzeba coś wymyślić. Inaczej ona nas pozabija!- krzyknął Cyborg. 
-No przecież wiem! Ale nigdy nie przemyślałem, że Raven coś opęta! 
-Nie coś tylko Knight! Kieruje jej ciałem, kontroluje to co robi, mówi. Przejął władze nad nią całą. 
-Jest jakiś sposób by...ją ... em...- Dick jąkał się nie wiedząc co powiedzieć. 
-Wypuścić? Tak. Musimy z nią walczyć. 
-Ale to nasza przyjaciółka! Nie możemy jej skrzywdzić!- krzyknąłem. Blondynka objęła się ramionami. 
-Raven... Jest dla mnie jak siostra. Dla mnie to też będzie trudne. Znam ją od dziecka. Ale to dla jej dobra i musimy to zrobić! 
-Ok... Plan jest taki: atakujemy, próbujemy zmęczyć i zatrzymać w miejscu. 
-A jeśli nie damy rady Nightwing? Raven zawsze była potężna, ale teraz wydaje się ze nie ma granic.- zapytała Gwiazdka ze zmartwieniem. 
-To prawda, nigdy nie używała pełni swoich mocy. Zawsze się powstrzymywała.- odpowiedział cicho Cyborg. 
-Będzie, co będzie. Musimy jej pomóc.- wstałem z miejsca, a za mną reszta drużyny. Bella pozbyła się tarczy i zaatakowaliśmy naszą przyjaciółkę. Cyborg wycelował w nią działkiem sonicznym, a Gwiazdeczka swoją mocą. Kiedy Raven była zajęta tamtą dwójka, ja zmieniłem się w geparda i podbiegłem do niej. Gdy byłem jakieś kilka metrów od niej zamieniłem się w nosorożca i zaatakowałem ją rogiem. Robin rzucił swoim dyskiem i związał ją kiedy leżała, powalona przez mój atak. Dziewczyna wyrywała się i walczyła z liną przywódcy, ale nie dawała im rady. Gwiazdka podeszła do niej wolnym krokiem. 
-Raven... proszę cię, wróć do nas.- Raven przestała się szamotać, pokiwała głową na boki i zamrugała kilka razy.
-Co się stało?- spytała, a Tytani uśmiechnęli się.
-Draco cię opętał. Pamiętasz?- Dick chciał się zbliżyć do dziewczyny ale nagle Bella stworzyła między nimi ścianę. 
-Nie podchodź! On nadal nią kieruje!- krzyknęła. Gwiazdeczka szybko od niej odskoczyła.- Jej aura nadal jest biała. Umysł Raven nie jest zdolny do kierowania ciałem w tej postaci! To sztuczka!- ciągle krzyczała. Podeszła do Raven, złapała ją za ramiona i przybliżyła swoją twarz do jej.- Oddaj mi ją Knight, albo zamrożę ci tą twoją szatańską dupę! Będziesz toną w moim lodzie, a twój płomień zgaśnie tak, że nawet ten twój ojciec ci nie pomoże!- wszyscy patrzyli w szoku na blondynkę. Zawszę uśmiechnięta i chodząca jak na dragach, teraz jak Mento. Włosy z blond zrobiły się ciemno niebieskie i lekko unosiły się w powietrzu. Podłoga, ściany i sufit pokrył szron, a w całym pokoju padał gęsty śnieg. Bella zamknęła oczy. Wszystko było zaśnieżone. Nagle puściła ją i oddaliła się od niej na kilka kroków. 
-Przepraszam...- wyszeptała i złapała się dłonią za usta. Nikt nie wiedział o co jej chodzi. Upadła na kolana i zaczęła płakać. Do komnaty wparował Hawk. Spojrzał na cały pokój i zatrzymał wzrok na Belli, która klęczała i płakała. Podszedł do niej i objął ją ramieniem, dziewczyna wtuliła się w chłopaka i zaczęła mocno szlochać. Podszedłem do fioletowowłosej i pochyliłem się nad nią. Dziewczyna uśmiechnęła się cwanie i rozerwała liny. Cofnąłem się kilka kroków do tyłu co spowodowało upadek. Tytani zmienili pozycje na gotowych do ataku, a Hawk i Bella podnieśli się z ziemi, Korbier stał koło pary. Kiedy Raven zaatakowała Dicka krzesłem, Gwiazdeczka szybko strzeliła w nie pociskiem. Cyborg zaatakował działkiem sonicznym, ja zmieniłem się w słonia i biegnąc na nią, powaliłem ją swoją trąbą. Richard rzucił w nią wybuchającym dyskiem, a Bella strzeliła w nią wielkimi, lodowymi ostrzami. Raven przeturlała się unikając noży. Kiedy leżała plackiem na podłodze do walki dołączył się Hawk. Swoje ostrze wbił w miejsce koło głowy dziewczyny, usiadł na jej nogach i złapał jej nadgarstki przytrzymując ją w miejscu. 
-Cholera. Silna jest.- mruknął i zaczął siłować się z siostrą. On w prawo, ona w lewo. W końcu Rae zrzuciła go z siebie. W tym momencie Dick zaczął z nią walkę wręcz. Nightwing zaatakował ją z kopniaka w udo, ale ona zablokowała go ręką. Chciała go złapać za nogę, ale chłopak szybko cofnął nogę zginając ją w kolanie, złapał Rave za ramiona i przyłożył jej w brzuch. Gdy dziewczyna zgięła się w pół z bólu, butem, a konkretnie obcasem, mocno zdeptała mu stopę, ale nie na czubie, tylko na sznurówkach, pochylił się z powodu ciosu, Rae to wykorzystała i przywaliła mu z pięści w twarz. Robin wyleciał w górę tracąc przytomność. Gwiazdka wzbiła się w powietrze, a fioletowowłosa za nią. Raven strzelała w nią czarną energią, a Star swoją mocą. Zmieniłem się w ptaka, a gdy przyjaciółka zamknęła kosmitkę w czarnej bańce, zmieniłem się w hipopotama lądując na Raven. Dziewczyna zrobiła unik przez co musiałem zmienia się w ptaka. Victor strzelał w nią swoim działkiem, jednak nie trafiał jej. Albo robiła uniki, albo tarczę. Strażnik już dawno wisiał nieprzytomny na ścianie. Kiedy ja zmieniłem się w lwa, Raven przywaliła Cyborgowi biblioteczką. Wszyscy tytani leżeli. Zostałem tylko ja, Hawk i Bella. Blondynka rzucała w  opętana nożami, gwiazdkami i kulami. Wszystko to był lód. Hawk wyjął zza kimona sai. Rzucił nimi w siostrę.

czwartek, 28 maja 2015

Niespodzianka!

Słuchajcie uważnie! Razem z moją niesamowitą i nie zastąpiona Beta Amy stworzyłyśmy stronkę na Facebook'u o TT.  Jest to fanpage poświęcony paringom, ciekawostkom i fanartom.
Tu macie link mordki:

Lily


środa, 27 maja 2015

Przeprosiny :(

Strasznie was przepraszam, że tak długo nie było postów. Po prostu miałam wyjazd i nie myślałam za bardzo o blogu... Te 5 dni w Gdańsku chciałam spędzić z moją kuzynką, której dłuugo nie widziałam :(. Ale nie martwcie się, rozdział jest prawie skończony i wystarczy tylko wygrać wojnę o komputer z bratem, który jest od niego uzależniony. Poprawie błędy, trzcionkę, kolory i niedługo nowy rozdział powinien się pojawić :).

Lily

poniedziałek, 18 maja 2015

Rozdział 12 ,,Chcę poślubić Draco!"

Bestia

Raven nadal rozmawiała i chyba nie zdawała sobie sprawy z tego że mnie głaszcze. Powiem to bardzo, ale to bardzo szczerze. To jest genialne! Robi to tak delikatnie! Drapie za uchem, po boku pyszczka, a nawet przed ogonem. Gdy drapała tamto miejsce podnosiłem zadek i prężyłem się. Tak jest w niebie? Jak tak, to ona jest aniołem... Nikt jej nie dorówna. Przekręciłem się tak że leżałem na plecach, a ona gilgotała mnie po brzuchu. Baaardzo blisko "wrażliwych miejsc". Jej ręka powędrowała do góry z czego, prawdę powiedziawszy, nie byłem zadowolony. Mogłaby zejść niżej... Nagle przestała. Nie fajnie.
-Ejj... Chcę jeszcze...- wyjęczałem i usłyszałem ciche chichoty ekipy.
-Bestio, brachu nie przesądzaj, leżałeś tak 20 min.
-Naprawdę?- oni pokiwali głowami na "tak".-Ale Raven ty jesteś genialna! Masz magiczne ręce....- rozciągnąłem się i powaliłem na bok. Zacząłem wylizywać sobie prawą łapkę.
-Nie za wygodnie?- spytała właścicielka nóg, na których obecnie leżałem.
-Nie. Są idealne... Ale serio Raven, one są mega wygodne. Cyborga są za twarde, Robią nie chce mnie u siebie widzieć, Bella jest zimna, a Gwiazdka używa za dużo perfum. Taka prawda.
-Na za dużo sobie pozwalasz kolego.- nachyliła się głową nade mną. Ja podniosłem się do góry i dotknąłem jej nosa swoim mokrym.
-Nie.- oderwałem się od niej i znów położyłem. Jej twarz przybrała lekko różowy odcień. Zabije mnie, to wiem na pewno... Ale dla takiego widoku, można się poświecić. Tak... Raven z rumieńcami, to coś czego zwykle nie można zobaczyć. Rave podniosła głowę do góry i potarła koniuszkami palców kąciki oczu. ,,Zawstydziłeś . Nie częsty to widok". Usłyszałem w głowie cichy głos Yuki. ,,Wiem". Odpowiedziałem i zamknąłem oczy rozkoszując się dotykiem delikatnych dłoni azaratki. Mruczałem jak zaczarowany. Ostatnie co pamiętam to jak Dick mówił coś o przeniesieniu mnie. Potem zasnąłem.
Obudziłem się już w łóżku i nadal byłem kotem. Spojrzałem na zegar na ścianie, była 9:42. O nie... Śniadanie!
-Nareszcie Panicz wstał. Piegusek przyniósł panu sałatkę owocowa, sok pomarańczowy i ciasto jagodowe.- skrzat był ubrany w mały garniturek. Pstryknął palcami a taca pojawiła się przy moim łóżku. Zmieniłem się w człowieka.
-Dziękuje.
-Nie ma Panicz za co dziękować. Skrzaty kochają pomagać rodzinie królewskiej, no może 2/3 z nich.- powiedział a ja wiedziałem że chodzi o Rachel i Hawka.-Och.. Piegusek nie powinien tak mówić... Bardzo lubimy Bellę. Hehe miła dziewczyna, ale nie dla wszystkich. Biedne dziecko... Wychowywałem je od takich brzdąców.- na palcach pokazał minimalnie 2 cm. odstępu od kciuka i wskazującego.- Urocze ale bardzo żywiołowe dzieci z nich były. Nie to co teraz, chodź widzę że Panienka Rachel stara się zmienić. No ale życzę smacznego i mamy nadzieje że zjawi się Panicz na obiedzie.
-Zjawię, na pewno.- zapewniłem skrzata który po chwili znikł w kłębie tęczowego dymu. Zjadłem sałatkę i trochę ciasta, soku wypiłem dwie szklanki. Umyłem się w łaźni i ubrałem w... To co zwykle! Inne garniaki a wyglądają tak samo... Tylko dziewczyny zmieniają kiecki. Gdy już byłem gotowy wyszedłem z zamku do ogrodu róż.

Raven

Kiedy Bestia zasypiał odezwał się Richard.
-Będziesz musiała go zanieść do jego pokoju, Raven.
-Dlaczego ja? Nie może Cyborg?- zapytałam i dalej głaskałam zielonego kota.
-Raven, ty możesz go zanieść w swojej mocy nie budząc go, my nie.- odpowiedział Cyborg. Pokiwałam głową. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się z naszych starych akcji.
-Nom dzieci pora śpiulkać.- powiedział Cyborg jako, że to on, jest tu najstarszy. Podniosłam Bestie do góry i jako ostatnia, weszłam po schodach. Otworzyłam drzwi do jego pokoju, ręka odgarnęłam pościel a mocą położyłam go na łóżku. Przykryłam go i wyszłam.
-Piegusek.- przywołałam skrzata który natychmiast pojawił się obok mnie.
-W czym mogę Panience służyć?- spytał i skłonił się.
-Jeżeli Bestia jutro nie zjawi się na śniadaniu, przyniesiesz mu je. Ale wyłącznie owoce lub warzywa.
-Oczywiście.- skłonił się i zniknął. Ja wróciłam do swojego pokoju i przebrałam się w pidżamę. Kiedy położyłam się na łóżku, myślałam. Bestia jako kot jest...słodki. Tak. Taki mały... Nie. On nie jest już mały. Teraz, pod postacią kota, jest dorosłym kocurem. Zasnęłam. Zbudził mnie szmer. Czyjeś kroki. Otworzyłam lekko oczy, by zobaczyć kto jest na tyle głupi, by wejść do mnie w środku nocy. Zobaczyłam dużą, barczystą postać. Na początku myślałam że to Cyborg, ale gdy smród siarki rozleciał się po pokoju, wiedziałam już, że to Draco. W sekundę wzleciałam do góry. Co nie było mądrym pomysłem zważywszy że miałam na sobie ciasną bokserkę i krótkie, naprawdę krótkie, spodenki. Draco uśmiechnął się i oblizał wargi. Gdy zobaczyłam gdzie się tak gapi, piersi konkretnie, moje oczy zrobiły się czerwone. Niestety, peleryny nie miałam, więc nie mogłam zrobić triku z mackami pod peleryną. Zresztą on by się tym nawet nie przejął. Urodził się w piekle z diabłami. To by nie podziałało.
-Co tu robisz!?- warknęłam, a wokół moich rąk pojawiła się czarna energia. Rzuciłam w niego kulami ale on szybko robił uniki. Zniknął i w sekundzie pojawił się za mną. Koniuszkami palców u prawej ręki, dotknął moją szyję. Poczułam lekki prąd, który rozszedł się po moim ciele, w głowie ukłucie bólu, a nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Usłyszałam jak Draco szeptał mi do ucha:
-Teraz już będziesz moja...
Potem przed oczami pojawiły mi się czarne plamy, a ja zamknęłam oczy.

Bella

Kiedy wstałam, postanowiłam iść po śniadaniu do ogrodu z Polaris. Mało się nią ostatnio zajmuję. Wpadłam na pomysł. Ubrałam się i zawołałam skrzata.
-Piegusku!- krzyknęłam a stworzenie pojawiło się przy mnie.- Przygotuj proszę kosz piknikowy z jedzeniem i koc. Jeszcze jakieś ciastka dla Polaris.
-Oczywiście Panienko. Zaraz wszystko będzie gotowe.
-Dziękuje!- krzyknęłam do znikającego już skrzata. Uwolniłam strażnika z naszyjniku i zeszłam po schodach na dół. Przed drzwiami czekał już Piegusek z koszem. Chciałam od niego wziąć rzeczy ale on, szybko zabrał ręce i zaprzeczył głową.
-Nie. Nie. Nie! Piegusek weźmie. Panienka nie może.- mówił a ja się zaśmiałam.
-Piegusku nie jestem ze szkła, ani nie jestem słaba. Poradzę sobie.- zapewniłam skrzata, a on niechętnie oddał mi koszyk i koc. Odchodząc marudził tylko o "samodzielnych księżniczkach". Pokręciłam głową i spojrzałam na Polaris, która już próbowała dobrać się do jedzenia. Zaśmiałam się i pstryknęłam wilczycę w pysk. Ona fuknęła na mnie i pokierowała się do ogrodu. Uśmiechnęłam się na to bo, prawdę mówiąc, obrażona Polaris to zabawny widok. Już po trzech krokach, fochniętego wilka, rzuciła się z łapami na doroty które teleportowały się i uciekały na drzewa. Swoje kroki skierowałam do ogrodu różanego. Były tam wszystkie kolory róż. Czerwone, białe, herbaciane, różowe, żółte, czarne, fioletowe. Ułożyłam kocyk pod wielkim drzewem z zawieszoną huśtawką. Położyłam się i wyciągnęłam książkę. Nalałam do kubka kawę z termosu, a na talerz nałożyłam sobie mini kanapki. Czytałam jakieś pół godziny, a potem zaczęłam się bawić z wilkiem. Rzucałam jej patyk, piłkę i smakołyki. Zjadła dwa udka kurczaka, trzy schaby, dwa serca świni i pięć piersi kurczaka. Wszystko było obrzydliwe. Surowe. Polaris wcinała to wszystko bardzo szybko, tak więc dostanie następny posiłek za 2 dni. Podniosłam wzrok z książki i zobaczyłam Rae idącą w stronę Garfielda. Bestia głupio się uśmiechał i coś do niej mówił, a Raven bez żadnego uczucia coś mu odpowiedziała. Chłopak zmarszczył brwi i przeczesał palcami włosy. Coś odpowiedział, a Raven dalej miała bez uczuciowy wyraz twarzy. W końcu odeszła zostawiając BB samego. Usiadłam na Polaris (Polaris jest duża, ma jakieś 1,30-1,40 m.) i podbiegłam do Bestii. Stał z otwartymi ustami i gapił w miejsce, gdzie jeszcze wcześniej, stała Rachel.
-Bestia! Co się stało?- zapytałam i pomachałam mu ręką przed oczami, nie pomogło. Dałam mu z liścia. Złapał się za policzek i spojrzał w końcu na mnie.
-Ona... Ona po... Powiedziała, że... Że poślubi Draco...- patrzyłam na niego w szoku. ŻE CO KURWA?!
-JAK TO KURWA POŚLUBI?! ROZUM STRACIŁA?! A PRZECIEŻ TY JĄ KOCHASZ!
-Ee...- zarumienił się i podrapał po karku.- Wiesz... Jeśli ona tego chce... Nie mogę jej do niczego zmusić. Niech sama wybierze.- powiedział i z rękami w kieszeniach poszedł do zamku.
-Ale ona na pewno źle wybierze!- krzyknęłam za nim. Spuścił bardziej głowę i poszedł dalej. O co tu chodzi? Draco.
Szłam szybkim krokiem do komnaty szatana. Weszłam do niego bez pukania. Draco siedział na szkarłatnym fotelu i popijał wino. Miał na sobie czarny garnitur, czarną koszulę i krawat... Niezgadnięcie... Czarny. Ciemny typ. Jaki suchar... Siedział z nogą zgięta w kolanie i miał ją położoną na drugiej nodze. Przyglądał się kieliszkowi z trunkiem z fascynacją. Chorą fascynacją.
-CO ZROBIŁEŚ RAVEN?!- krzyknęłam tak głośno że zabolało mnie gardło.
-Ja? Ja nic nie zrobiłem. Jak mógłbym kłamać, tak pięknej dziewczynie?- powiedział patrząc na mnie i uśmiechając się.
-Nie czaruj mi tu, tylko badaj!
-Nie pomyślałaś że to była jej decyzja?- nie! Na pewno nie!
-Prędzej ubrałaby się w róż, niż poślubiła cię! Więc gadaj!- między moimi palcami utworzyły się sztylety, które rzuciłam w jego kierunku. Noże wbiły się w fotel. Koło jego głowy, bardzo blisko ucha. Draco spojrzał przerażony na moje dzieło i wstał powoli z fotela.
-Ogień kontra lód? Ostatnio cię pokonałem.
-Teraz wygram!
Zaatakowałam go ostrzami z lodu, ale on je roztopił. Lodem z nim nie wygram. Uśmiechnęłam się cwanie. Sięgnęłam pod sukienkę. Draco zagryzł dolną wargę. Erotoman! Wyciągnęłam z pod niej mój wakizashi. Knight widząc to, strzelił w moja rękę kulą ognia. Poparzył mi rękę. Znowu! ,,Tytani! Pokój Draco! Potrzebuje was!". Krzyknęłam do każdego.
-Wygrasz powiadasz?- zaczęłam chłodzić moją rękę. Bolało jak diabli. Chwilę później zjawili się. Bez Raven. Cyborg strzelił w niego z działka, a Bestia zmienił się w goryla i zaatakował go pięściami.


________________________________________________
Ludzie!!! Cofam notkę pod ostatnim rozdziałem!! 2 dni!! Rozumiecie?!?!?!?! Fuck!!! Rekord bitches!! 
Polska
1117
Francja
135
Stany Zjednoczone
59
Niemcy
10
Wielka Brytania
3
Belgia
2
Indie
2
Hiszpania
1
Indonezja
1
Holandia
1
Ludzie! Powiedzcie mi jak to jest możliwe?! Bo ja nie wiem! Indonezja kurwa! Indonezja! Jestem naprawdę szczęśliwa że ktoś czyta te wypociny. Dziękuję mojej Becie Amy! Mariolka jesteś mega inspirująca, komentarze sprawiają że chcę wziąć telefon, odpalić bloggera i pisać aż padnie komórka, a twoje pomysły są genialne i dzięki nim powstał ten post. Dziękuje!

Lily♥

sobota, 16 maja 2015

Rozdział 11 DUPEK!

Bella
 Nie mogę uwierzyć. Bestia pocałował Raven. Muszę z nią pogadać. Ciekawe co czuła... Może ja też kogoś sobie znajdę. Nieee...  Ja? Zimna suka? No, z wyjątkiem dla młodych Rothów. Oni jedyni są w stanie powiedzieć, jaka jestem. Ta prawdziwa ja. Dla wszystkich jestem podła, ale to w samoobronie... Nie chcę być znowu skrzywdzona! Mam dość tego, że wszyscy pytają się o NIEGO. To że mam to pasemko nie znaczy że nadal cierpię. Prawda? Tak! Zdecydowanie... nie... To wciąż boli. A inni tego nie rozumieją, pytają, pocieszają, a prawda jest taka że tylko rozdrapują strupy, które miały stać się bliznami. Ludzie... oni nie wiedzą, a mówią. Nie wiedzą jak się czujesz. Kłamią, zapewniają złudną i nieszczerą nadzieję, że jutro czeka lepszy dzień. Ale tak nie jest. Codziennie czujemy ten sam ból i upokorzenie. Upokorzenie, bo nie dałeś rady tego zatrzymać. Ból, on towarzyszy każdemu, nie ma bólu bez szczęścia, jednak istnieją ludzie, którzy doświadczają go więcej. Takich jest setki a nawet tysiące, nierozumianych, okłamywanych, naiwnych. Ludzie są wzrokowcami. Kierują się wyglądem, ale prawda jest taka że to złudzenia. Złudzenia szczęśliwych rodzin. Czasem to one mają najwięcej kłótni i braku zrozumienia dla dzieci. Tak jest z nami, ze mną, Rachel i Hawk'iem. Myślałam że on także do nas należy, ale myliłam się. Wpadłam w pułapkę. Mężczyzny o lisim sercu, a słowiczych dźwiękach*. Bo prawda jest taka, że nie ma prawdy. Jest tylko przekonanie. Przekonanie, że to co mówimy jest prawdą. Bo dobro nie istnieje, jest tylko kamuflaż na zło. Świat nie jest dobry, ani zły, to ludzie tworzą go takim jakimi są. On się tylko dostosowują do otaczających go ludzi. Takie jest moje przekonanie.
-Nie myśl tyle bo ci głowa pęknie!
-Hawk to że ty nie myślisz, nie znaczy że to dobrze. Pamiętaj, że jesteś jedynym, któremu nic nie myślenie, ocaliło skórę!
-Ha ha ha! No ale zabawne Bello, naprawdę boki zrywać!- położył dłonie na biodra i oparł ciężar ciała na lewej nodze.- Powinnaś zostać błaznem a nie księżniczką...
-A myślałam że bałwanem... Dzięki że pomagasz mi wybrać drogę życia. Bez ciebie bym sobie nie poradziła.
-Zawsze do usług my lady.- zaśmiałam się, a on mi zawtórował.
-Gdzie Rave?- zapytałam rozglądając się na boki kiedy zauważyłam że nie ma mojej przyjaciółki.
-Poszła porozmawiać z Knight.
-...CO?!- przecież po tej akcji z Bestią, on może ją nawet zabić! Idiota, zawsze był zazdrosny i to bez powodu, a teraz? Ma kurwa powód! Duży powód! 

Draco

Hmm... Rachel Roth przyszła do mnie, z własnej woli...Ciekawe, nie powiem. Hahahaha 
-A cóż się to takiego stało, że raczyłaś mnie odwiedzić, kochanie?- wiedziałem że zaciska pięści, była w ubraniu na treningi. Czarne body, które zasłaniała peleryną. Idiotyzm. Jeśli już się cos pokazuje to się tego nie zasłania. To tak jakby, prostytutka mówiła, że nie jest dziwką. Hahaha.
-Zrezygnuj ze ślubu! nie ma mowy bym za ciebie wyszła! 
-A dlaczegoż to nie? Ja cię kocham, ty mnie... pokochasz. Zresztą wystarczy bym to ja cię tylko kochał, a ten zielony mi nie przeszkodzi! Jesteś moja i musisz do tego przywyknąć.- podniosłem jej podbródek i popatrzyłem jej w oczy. Widziałem w nich złość, te piękne fiołkowe oczy, taki delikatny odcień. Czysty ametyst.- W tych oczach można się zakochać. Wiesz o tym?- Puściłem jej podbródek.- Oczywiście że nie! Widzisz w sobie tylko zło! Zło które jest piękne, ale ty tego nie doceniasz!
-Jesteś jak Trygon, kropla w krople. Aż dziw, że nie jesteś jego synem.
-To prawda, dziwne. Ja Draco Knight, jedyny w kolejce do tronu, który już mam, jest czystym złem, a Rachel Roth, pierwsza w kolejce do tronu, pierworodna córka Trygon, niszczyciela światów, jest bohaterką i walczy o dobro ludzi na Ziemi. Nie jesteś jego wymarzoną córeczką tatusia.
-Obyś zginął w piekle!- wykrzyczała a ja złapałem ją za talię i przyciągnąłem do siebie.
-Zapomniałaś kochanie? Ja jestem szatanem grzechu. Ja nim żadzę, a nie długo przejmę Azarath, spowite krwawym słońcem. Hahaha!
-Dupek.- warknęła i odwracając, zmieniła się w kruka, który wsiąknął w podłogę mojej sypialni.
-Jeszcze nie wiesz, jak bardzo prawdziwe, są twe słowa, kochanie...

Raven

Dupek, świnia, sukinsyn, kretyn! Jak tak można?! Zrobił się zbyt odważny... znaczy, zawsze taki był... ale teraz to jest jak jakiś rycerz! 
-Raven! Coś ci się nie stało? Coś mówił? Zrobił ci coś? 
-Eee... Nie. Tak. Prawie... Chyba dobra kolejność?
-Mam nadzieje... Zrobimy sobie kakałko?
-Jasne.- odpowiedziałam i poczochrałam ją po blond grzywie. Ta tylko zaśmiała się i pokierowała za mą. Podczas drogi wyzywałyśmy się i żartowałyśmy. 
-Okey, teraz my tu urzędujemy. Proszę się zgłosić za jakieś 10 min. na stanowisko pracy. Dziękuje.- ja mówiłam a Bella wyganiała skrzaty z kuchni popychając je lekko w plecy by szybciej szły.  
-Dawno tego nie robiłam. Jazda do pracy.- do garnka wlałam mleka na dwa kubki, ale Bella przechyliła go bardziej przez co był lekko nie dopełniony. Wsypałam tam cynamonu, cukier brązowy i nasiona z laski wanilii, następnie dosypaliśmy trzy łyżki kakaa. Poczekaliśmy aż lekko ostygnie i przelaliśmy do siedmiu kubków. Dodaliśmy bitej śmietany i posypaliśmy suchym kakaem , postawiliśmy je na tacy na której wylądowały również czekoladowe ciacha, które zostały z kolacji. Z takim zestawem poszliśmy do salonu w którym palił się ogień, a na podłodze pod kocami siedzieli Tytani i Hawk. Wszyscy dostali po kubku. Usiadłam koło Yuki a ona przykryła nas naszym starym kocem, był fioletowo niebieski. Na niebieskim miejscu były czarne koty, krzyże, duchy, czarne serce, na fioletowym były misie polarne, bałwanki, płatki śniegu, wilk i białe serce. Ja miałam na sobie część z lodowymi akcesoriami, a Bella z mrocznymi. Pogłaskałam lekko odrywający się skrawek serca. Spojrzałam na Yuki i uśmiechnęłam się, nie wsłuchiwałam się za bardzo w to co mówi reszta. Rozkoszowałam się słodkim smakiem kakaa, do czasu. 
-To już za trzy dni...
-Taa... dzień mej śmierci... znowu.
-I znowu nam się uda. Mówię ci Raven, damy radę.- zapewniał Dick.
-Dziękuje.

Bestia

Uznała to za przypadek. To dobrze? Nie zabiła mnie. To dobrze?  Ale mogę jej być tylko potrzebny. To dobrze? Lepsze są odwzajemnione uczucia których nie można mieć czy udawanie by poczuć się kochanym? Nie wiem. Jedyna dziewczyna którą darzyłem takim uczuciem stoi w podziemiach w kamieniu. A i tak nas zdradziła... To trudne...
-Bestia słyszysz?
-Tak. Mówiłaś coś Raven?
-Czy dobrze się czujesz?- ona się o mnie martwi 1:0 hehe- Nie tknąłeś kakaa.
-E.. nie spoko. Zamyśliłem się.- uśmiechnąłem się i zacząłem pić napój.
-Wiesz jeśli ci nie smakuje to spoko, nie pij...
-Nie o to chodzi, jest naprawdę dobre, serio. 
-No...okey...- Bella wystawiła mi kciuk w górę. O co jej chodzi? Popukała się w głowę. Aaa...Aaa! Ona słyszy co myślę. Pokiwała głową. O kurwa... Pokiwała głową. Ciekawe czy tak jak Raven może odpowiedzieć. Pokiwała głową na "tak". Okey. Znów pokiwała głową. Skończ już to! ''Nie''. Suka... ''Tak''. Najdziwniejsza dziewczyna jaką znam. "Tak". Dokończyłem kakao i zmieniłem się w kota. Wszedłem na kolana Cyborga, pokręciłem się by znaleźć wygodną pozycję, ale nic z tego, za twarde. Podszedłem do Robina.
-Ani mi się waż! Wbijasz mi pazury w wrażliwe miejsca.
-,,Wrażliwe miejsca''? Co to?- Robinek się zaczerwienił, a ja podszedłem do Belli, do Gwiazdki nie próbowałem, bo tak pachniała że aż boli. Kiedy usiadłem wygodnie na jej kolanach, wystrzeliłem jak z procy. 
-ZIMNO!- z tego wszystkiego wybrałem Raven. Były miękkie, ciepłe i układały sie w idealny koszyczek.-Idealne...- postanowiłem się zdrzemnąć, a że Rae była tak zagadana że mnie nie poczóła to nie mój problem.


_________________________________________________________________
*Porównanie z wiersza Adama Mickiewicza ,,Świtezianka". Oryginalne słowa:
 "Stój, stój - odpowie - hardy młokosie,
Pomnę, co ojciec rzekł stary:
Słowicze wdzięki w mężczyzny głosie,
A w sercu lisie zamiary."